Odnalazłam radość pisania!

Tym razem kilka słów o tym, jak muzyka i kilka dodatkowych czynników wpłynęło na mnie i na to, co robię. Znowu odnalazłam radość pisania!

Jest żywa, działa na emocje, szczególnie te pozytywne. Wyzwala we mnie radość, czuję się przy niej lekka. Jestem w stanie zrobić wszystko. Wiem, że to, co robię, ma sens, jeśli tylko to lubię. I nieważne, co mówią inni. Nieważne, ile osób popiera to, co robię. Jeśli to robię, widzę w tym sens.  Znowu odnalazłam radość pisania!

Porter BandZrozumiałam to niedawno. Do tej pory nie chciało mi się pisać tekstów na Muzyczną Listę, nie chciałam słuchać piosenki Ain’t got my music, o której miałam pisać, na myśl o blogu od razu mnie odrzucało. Po co pisać kolejny tekst, skoro przeczyta go tylko kilka osób? Jest w tym sens? Po co mam się męczyć? Nie lepiej to rzucić i zająć się czymś innym? Piosenka, o której miałam napisać coraz mniej mi się podobała. Nie wiedziałam, co o niej napisać. Kojarzyła mi się z moją porażką. Z blogiem, do którego nie chciałam wracać i który upadał powoli. Umierał śmiercią zapomnienia. Znowu. Odnalazłam radość pisania

Co się zmieniło?

Wczoraj wieczorem coś drgnęło. Na blogu, na który czasami zaglądam pojawił się kolejny tekst. Niby nic dziwnego, ale autora tekstu, Michała, dotknął ten sam problem co mnie. Wtedy zrozumiałam, że ostatnio zbytnio się skupiałam na promowaniu bloga, a nie na jego tworzeniu. Chciałam stosować się do rad innych. Reklamowałam się na grupach blogowych (nie, żebym miała przestać to robić), próbowałam być na każdym portalu społecznościowym (co z tego, że nie miałam pojęcia, co publikować na np Instagramie. Nie będę przecież publikowała zdjęć z mojego życia, nie jestem blogerem lifestylowym), komentowałam na siłę teksty na innych blogach (no, może nie na wszystkich). Męczyłó mnie to i przestałam wierzyć w sens prowadzenia bloga. I gdy już miałam to wszystko rzucić, Michał z Późno, ale Jestem opublikował tekst 7.35×10^22 kilogramów. I za to mu dziękuję, bo przypomniał mi, co jest najpiękniejsze w blogowaniu.

fot: pl.wikipedia.org
fot: pl.wikipedia.org

Tak się ciekawie złożyło, że piosenka Ain’t got my music zespołu Porter Band mówi: możesz się przyczepić do wszystkiego – wyglądu, charakteru czy zachowania. Ale odczep się od mojej muzyki. Odczep się od mojej pasji. Wiem, co robię i dlaczego chcę to robić. Nie potrzebuję twojej opinii. 

Dzisiaj uwielbiam tę piosenkę. Daje mi ogromnego kopa do działania. Przy niej czuję, że to, co robię ma sens. I że warto to kontynuować. Nawet jak mi nie do końca wszystko wychodzi. Może komuś też pomoże?

Ain’t got my music jest rockowym utworem, który swoje lata ma. Ukazał się w 1980 roku na płycie Helicopters. Śpiewa go zespół Porter Band – polska grupa rockowa, która powstała rok wcześniej. Założył ją walijczyk John Porter, który przyjechał w połowie lat 70. do Polski i już tutaj został. Ain’t got my music to jeden z singli tej grupy. Warto go posłuchać, może poprawi Wam dzień?

  • No i o to chodzi – by robić to, co się czuje, co jest częścią Ciebie! Bo jeśli przestaniesz to robić, to kim będziesz? Fajna piosenka- ciekawie zobaczyć tak młodszego Johna Portera!

  • Też kiedyś skupiałam się na promowaniu bloga. Teraz wiem że nie ma to sensu, gdy piszemy od serca to prędzej czy później czytelnicy się pojawią 🙂