Muzyczna Lista,  Muzyka

Żółte piosenki, czyli o kolorze jesieni

Chociaż jesień najczęściej określana jest jako złota, to dla mnie ma barwę żółtą. Dlatego żółte piosenki wydają się idealne o tej porze roku.

Żółte promienie słońca przebijają się przez żółte liście. I od razu wiesz, że już nadeszła jesień. A razem z nią to specyficzne, chłodne powietrze, coraz krótsze dni oraz tęsknota za latem. Mimo tego lubię jesień. Jak zresztą każdą porę roku. Przecież każda z nich może przynieść coś nowego i niesamowitego! Z tego powodu postanowiłam zrobić zestawienie, którym królować będą żółte piosenki.

Jesień ma dla mnie kolor przede wszystkim żółty. Łączy się czasem z pomarańczem, czerwienią, złotem czy brązami, lecz dominuje w niej właśnie żółć. Dlatego postanowiłam znaleźć żółte piosenki – te, które mają w tytule ten kolor. Tak, żeby choć przez chwilę Muzyczna Lista się zażółciła.

Wszystko jest żółte

To jest jedna z tych piosenek, w których jest stuprocentowa jesień. Łączy w sobie ciepełko z chłodem, a także jesienne słońce z mżawką. Tekst jest takim promykiem słońca przebijającym przez liście – pięknym, uroczym i sprawiającym, że można z miejsca rozpłynąć się w zachwycie. Warstwa muzyczna to chłodne, jesienne powietrze dające znak, że lato się już skończyło i czas pomyśleć o cieplejszych ubraniach. Natomiast teledysk ma w sobie coś z mgły – nieco ochładza klimat jednocześnie dodając niezwykłej magii. Singiel Yellow z debiutanckiego albumu grupy Coldplay jest piosenką idealnie obrazującą panującą jesień.

Oblicza jesieni w utworze Yellow grupy Coldplay

Żółta podróż podwodna

Przebyta żółtą łodzią podobną razem z zespołem The Beatles. Lekka i przyjemna Yellow Submarne podobno powstała jako piosenka dla dzieci przez duet McCartney/Lennon. Jednak, jak pokazała historia, podbiła serca nie tylko najmłodszych osiągając szczyty list przebojów na całym świecie. Yellow Submarine doczekała się nawet filmu animowanego dla dzieci, a w Liverpoolu ma swój pomnik.

Yellow Submarine The Beatles

Pożegnanie z żółtą ścieżką

Jesień ma w sobie coś nostalgicznego – za oknem ciemno, człowiek patrzy na zegarek – dopiero 19, a jeszcze miesiąc temu o tej porze było jasno, a dwa miesiące temu było do tego ciepło i tyle się działo. Teraz to tylko kocyk, kakałko i Netflix. Ech…

Czy Goodbye Yellow Brick Road wpisuje się w ten klimat? Być może. W końcu jest to bardzo delikatna i łagodna ballada opowiadająca o pożegnaniu z żółtą, brukowaną drogą i ucieczce od tłumów. I chociaż idealnie klimatem pasuje do nostalgicznych, wspominkowych dni, dla mnie będzie delikatnym lecz stanowczym stwierdzeniem: ja tu nie zostanę, pójdę swoją drogą.

Goodbye Yellow Brick Road sir Eltona Johna

Tam, gdzie płynie Żółta Rzeka

Podróż w czasie o kilkadziesiąt lat wstecz się nie kończy. Tym razem czas na skok do lat 70., kiedy to powstał jeden z największych przebojów brytyjskiej grupy Christie – Yellow River. Nic zresztą dziwnego, gdyż jest skoczną i wesołą piosenką, a do tego tematycznie wstrzeliła się idealnie. Chociaż autor, Jeff Christie, twierdził, że inspiracją był powrót żołnierzy do domu po wojnie secesyjnej, to sporo osób uznało, że dotyczy powrotu żołnierzy, którzy wracali z wojny w Wietnamie po tym, jak im się skończył okres służby dla armii amerykańskiej.

Yellow River doczekał się wielu coverów. Wśród nich pojawili się sir Elton John, R.E.M. czy Chris Rea. Został też przetłumaczony na wiele języków – wersja francuska w wykonaniu Joe Dassina o tytule L’Amerique osiągnęła szczyt krajowej listy przebojów, a grupa z ZSRR o wdzięcznej nazwie Singing Guitars połączyły melodię Yellow River ze słowami piosenki dla dzieci. Oprócz tego swoją wersję o wdzięcznym tytule Tuulensuojaan mają także Finowie za sprawą Danny’ego, w Kambodży Yellow River zmieniła tytuł na Rom Rom Rom, a za swoje wersje meksykańskie grupy zabrały się trzykrotnie.

Yellow River w wykonaniu grupy Christie

Deszcz żółtych kwiatów

W deszczu maleńkich żółtych kwiatów Myslovitz jest drugą piosenką w tym zestawieniu, która nawiązuje do literatury. Jest to jednocześnie moja ulubiona piosenka tej grupy. Ma w sobie coś nieuchwytnego, co sprawia, że chcę do tej piosenki wracać. To wręcz idealny wybór, żeby się zrelaksować, rozmarzyć i zapomnieć się na te niecałe 5 minut.

W deszczu maleńkich żółtych kwiatów, czyli magia w wykonaniu Myslovitz

Poprzednio na blogu