Orfeusz i Eurydyka. O wieczorze w Operze Krakowskiej

Czerwony, nowoczesny budynek Opery Krakowskiej kusił tego wieczoru. Elegancko ubrani ludzie powoli zajmowali swoje miejsca zastanawiając się, co pokaże „Orfeusz i Eurydyka”.

Opera. Słowo, które sporej części ludzi kojarzy się negatywnie – z długim, nudnym i przestarzałym przedstawieniem, w którym zwykle nie wiadomo o co chodzi, a które z kolei bogate jest w barwne stroje i dziwne dekoracje. Ale czy tak być musi?

A night at the opera

Moja przygoda z operą zaczęła się na początku gimnazjum. Zaczęło się od wycieczki szkolnej na Carmen. Później były inne wielkie dzieła, takie jak Madame ButterflyTraviataTrubadur czy Dziadek do Orzechów. Szkoły, do których chodziłam, bardzo lubiły zabierać uczniów na wielkie dzieła. Potem przyszły studia i nie było już motywacji, żeby się wybrać. Bo trzeba szukać, rezerwować, czasami nie było z kim iść. I tak minął rok.

Temat powrócił podczas jednej z rozmów, kiedy moi rodzice stwierdzili, że w sumie wybraliby się do opery, ale jest droga. Podchwyciłam temat, ale uparłam się, że musi być to sztuka, która ma dużo partii baletowych. I tak wybór padł na Orfeusza i Eurydykę.

Nowa wersja mitu?

Libretto, jak nietrudno się domyślić, opiera się na starożytnym micie o parze kochanków. Orfeusz (w tej roli Dzmitry Prokharau – taniec, Agnieszka Cząstka – śpiew), był genialnym muzykiem, który grał tak, że sami bogowie się wzruszali. Zakochał się nad życie w Eurydyce (Gabriela Kubacka – taniec, Iwona Socha – śpiew). Ona odwzajemniła jego uczucie. Lecz nie dane im było żyć długo i szczęśliwie. Pewnego dnia dziewczynę śmiertelnie ugryzł wąż. Zrozpaczony Orfeusz prosi bogów o zwrócenie ukochanej, a błagał tak bardzo, że się zgodzili. O szansie od bogów powiadomił bohatera Amor (Mizuki Kurosawa – taniec, Karolina Wieczorek – śpiew). Oprócz trudów zmagania się z potworami otchłani, przed muzykiem stanęło jeszcze jedno wyzwanie – jak wyprowadzić ukochaną z Hadesu ani razu na nią nie patrząc?

Przedstawienie zaczyna się w momencie, gdy zrozpaczony Orfeusz stoi nad grobem Eurydyki w dniu jej pogrzebu. Nagle zjawia się Amor z wiadomością od bogów o szansie danej kochankom. Orfeusz wyrusza w otchłań na poszukiwanie Eurydyki.

Opowieść tańcem i śpiewem

Zazwyczaj przedstawienie operowe to śpiew przeplatany partiami baletowymi (ale nie zawsze). Balet z kolei nie posiada partii śpiewanych. Orfeusz i Eurydyka to wyjątkowa sztuka. Przede wszystkim główni bohaterowie (Orfeusz, Eurydyka i Amor) na scenie występują pod dwoma postaciami: tancerza i śpiewaka. Do tego, jak w dramacie antycznym, występuje także chór opisujący bieżące wydarzenia. Chór jest schowany w kanale dla orkiestry tak, aby scenę zostawić tancerzom.

Na scenie taniec klasyczny zastąpiła współczesna choreografia. Zamiast baletnic w klasycznych tutu pojawili się tancerze w prostych strojach, które nie przyciągały zbyt dużej uwagi. W końcu nie one miały skupiać na sobie wzrok publiczności, a ruchy bohaterów. Te były pełne emocji, niebanalne i na pewno nie kojarzące się z przedstawieniem baletowym. Co tu dużo mówić – robiły ogromne wrażenie, szczególnie w partiach grupowych. Ciężko było oderwać wzrok od ruchów postaci. 

Kto jest za to odpowiedzialny?

Operowo-baletowa wersja mitu powstała w XVIII wieku skomponowana przez Niemca, Christopha Willibalda Glucka. Libretto do niej napisali Ranieri de Calzabigi (wersja włoska) oraz Pierre Louis Moline (wersja francuska). W Operze Krakowskiej zagościła wersja francuska. Wyreżyserował i stworzył choreografię do przedstawienia Giorgio Madia, Włoch, choreograf na znaczących scenach Europy. Więcej informacji o obsadzie i twórcach na stronie Opery Krakowskiej.

Warto?

Orfeusz i Eurydyka to nietypowa sztuka. Sposób jej przedstawienia bardzo odbiega od wyobrażeń o przedstawieniach operowych. Jest bardzo emocjonalny, przyciąga wzrok, zachwyca muzyką. Myślę, że zainteresuje każdego miłośnika opery, a także spodoba się osobom, które raczej od tej formy sztuki stronią ze względu na ciężką i niezrozumiałą formę. Sama z chęcią obejrzałabym tą sztukę jeszcze raz.

Warto zajrzeć:

Muzyczny Alfabet. B bogate w dźwięki

O myszach, o ludziach. O przyjaźni

Zawsze się znajdzie powód do radości