Przedstawienia

Legenda króla Artura. Miłość potrafi namieszać!

Niektóre historie są powtarzane do znudzenia. Powstają kolejne produkcje opowiadające te same losy tych samych bohaterów. Legenda króla Artura jest jedną z nich. Czy jednak wersja musicalowa wniesie coś ciekawego?

Legenda króla Artura jest historią ponadczasową, która doczekała się ogromnej ilości adaptacji. Królem Arturem współcześnie inspirowane są filmy, książki czy musicale. I jak to z dziełami kultury bywa, raz wychodzą lepiej, raz gorzej – kwestia gustu. Moje serce skradła wersja, w której główne skrzypce gra muzyka.

Legenda króla Artura

Fanką francuskich musicali jestem od pierwszego usłyszenia Belle w wykonaniu Garou, Daniela Lavoie i Patrcka Fiori. Od tego czasu widziałam niejeden spektakl niejeden raz i wciąż lubię wracać do tych historii. W przypadku Legendy Króla Artura (La Légende du Roi Arthur) zanim przedstawienie zostało udostępnione w internecie, pochłaniałam po kolei wszystkie utwory, częściowo tłumacząc je na własną rękę. A francuskiego powiedzmy że znam podstawy, więc było to spore wyzwanie. W końcu jednak się doczekałam i spektakl jest dostępny z polskimi napisami w serwisie YouTube.

Legenda Króla Artura miała swoją premierę w sierpniu 2015 roku w Paryżu. Reżyserem jest Dove Attia, twórca takich spektakli jak Les Dix Commandements (Dziesięć Przykazań), Le Roi Soleil (Król Słońce, opowieść o Ludwiku XIV) czy Mozart L’Opera Rock (Historia Mozarta na rockowo). Są to produkcje na wysokim poziomie, które mnie oczarowały, z wpadającą w ucho muzyką, ciekawymi charakteryzacjami i barwnymi postaciami. Jak na tym tle wypada legenda Artura? Co w niej jest wyjątkowego?

Postanowiłam, że nie zrobię zarysu fabuły, ponieważ jest to opowieść dobrze znana, poza tym zdradzając za dużo mogłabym popsuć przyjemność z oglądania. W dużym skrócie mogę powiedzieć tyle, że Artur zostaje królem i musi ochronić królestwo i zaprowadzić ład i harmonię w państwie.

Muzyka

Musical muzyką stoi. Ona nie tylko opowiada historię, ukazuje także emocje postaci, pozwala wczuć się w położenie bohaterów czy klimat wydarzeń. Przy pierwszym kontakcie z nią pojawia się ochota na poznanie opowieści, którą snuje melodia. Utwory przenoszą w inne czasy, pojawiają się brzmienia nawiązujące do Celtów i kultury Wysp Brytyjskich z czasów króla Artura. Są bardzo emocjonalne, pozwalają wczuć się w nastroje bez znajomości języka. Do tego wykonanie ich jest przepiękne, wielowymiarowe i odpowiednio dobrane do sytuacji. Różnorodność instrumentów tylko ułatwia przeniesienie się do innego świata, dzięki czemu oglądanie spektaklu to czysta przyjemność.

Legenda króla Artura – Si Je Te Promets, Florent Mothe, Camille Lou, Charlie Boisseau

Bohaterowie

Legenda Króla Artura obraca się wokół postaci władcy. Jednak twórcy postarali się, aby pojawiający się bohaterowie byli wielowymiarowi. Każdy z nich ma swoją historię, ich decyzje są uzasadnione ich charakterami. Ciężko określić, że dana postać jest stuprocentowo zła lub dobra, każdy ma swoje wzloty i upadki. Pojawiają się czarne charaktery, ale ich działanie jest dobrze uzasadnione. Pozytywni bohaterowie też nie są idealni. Na scenie pokazują swoje wzloty i upadki, przez co ciężko ich nie polubić.

Artur

Król obejmujący tron po wyciągnięciu miecza Excalibur ze skały. Jest to jedna z pierwszych scen i należy do moich ulubionych. Zagrana z humorem, energią i lekkością wprowadza głównych bohaterów powodując, że czuje się do nich od początku sympatię. Artur powierzoną mu rolę chce wypełnić jak najlepiej. Stara się być blisko ludzi i ich bronić. Jest gotowy do poświęceń i bardzo ludzki w swojej postawie. Nad to wszystko postać wykreowana przez Florenta Mothe jest do bólu szczera w działaniu i wierząca w szczerość innych. Łatwo uwierzyć we wszystko, co mówi i robi, bo jest to postać, która nie umie udawać. Artur na deskach teatru staje się królem idealnym, za którego oddałoby się życie.

Legenda króla Artura – Quelque Chose De Magique, Florent Mothe, Camille Lou

Merlin

Postać grana przez Davida Alexisa jest potężnym magiem, którego zadaniem była opieka nad królestwem. Był doradcą poprzedniego króla, Uthera Pendragona, jednak sprawy nie potoczyły się tak, jak powinny i Brytowie muszą odpokutować. Zadaniem bohatera jest pomoc Arturowi w usamodzielnieniu się jako dobry i mądry władca. Merlin Alexisa jest mądry i poważny. Umie też wyczuć sytuację i wykorzystać ją do żartów czy przekomarzań. Zachowuje się jak dobry ojciec, który chce, żeby jego podopieczny wyrósł na mądrą i samodzielną osobę. Z połączenia tych cech powstaje postać, której trudno nie darzyć sympatią.

Legenda króla Artura – Qui suis-je?, Florent Mothe, David Alexis

Ginewra

Bez niej cała historia potoczyłaby się inaczej. W pięknej i delikatnej Ginewrze Artur zakochuje się od pierwszego spojrzenia. I nie jest w tym jedyny. Camille Lou w tej roli czaruje, oddaje w muzyce swoje emocje i jest bardzo wiarygodna w uczuciach. Na scenie pokazuje swoje rozterki miłosne, niepewności czy lęki, które wydają się być autentyczne. I chociaż o początku wiadomo, jak się historia skończy, Ginewra w wykonaniu Camille budzi nadzieję, że tym razem wydarzenia potoczą się inaczej.

Legenda króla Artura – Au Diable, Camille Lou

Meleagent

Pierwszy czarny charakter, który pojawia się przy objęciu tronu przez Artura. Człowiek z wielkimi aspiracjami, który pragnie zemsty za swoje porażki. Wraz z rozwojem akcji upadają jego kolejne plany i marzenia, przez co jest coraz bardziej zdeterminowany do odegrania się na władcy. Chociaż jest tym złym, ma w sobie coś, co budzi nieco sympatii do tej postaci. Wcielający się w rolę Meleagenta Fabien Incardona jest buntowniczy, sarkastyczny, pewny siebie i… potrafi zaskoczyć skalą głosu przechodząc od wysokich do niskich dźwięków.

Legenda króla Artura – A Nos Vœux Sacrés, Fabien Incardona, Zaho

Morgan le Fay

Postać grana przez Zaho ma najciekawszą historię ze wszystkich. Jest zdeterminowana, pewna siebie, żądna zemsty i złośliwa. Ale nie bez przyczyny. Ma chwile swojej słabości i ostatecznie ciężko ją traktować jako stuprocentowy czarny charakter. Dodatkowo głos Zaho idealnie współgra z postacią – w dialogach potrafi być zadziorny, ale w utworach pokazuje nieco delikatności, a czasami nawet bezradności.

Legenda króla Artura – Mon Combat (Tir Nam Beo), Zaho, Florent Mothe

Lancelot

Najśmielszy, najwierniejszy i najczystszy spośród rycerzy okrągłego stołu. To on miał zdobyć Graal, ale na drodze stanęły uczucia do niewłaściwej osoby. Lancelot w wykonaniu Charliego Boisseau stara się być wierny Arturowi, jednak nie mu ostatecznie nie wychodzi. Jest uroczy, ale jednak zdaje się być niedojrzały uczuciowo, co staje się przyczyną nadciągającej katastrofy. Wydaje się zbyt delikatny na rycerza, budzi dziwną mieszankę uczuć. Z jednej strony budzi sympatię, z drugiej czasami irytuje zbyt emocjonalnym zachowaniem.

Legenda króla Artura – Wake Up, Charlie Boisseau

Musical idealny?

Idealnie dobrana muzyka i bohaterowie z charakterem nie wystarczą. Jak wypadają pozostałe elementy? Przede wszystkim choreografia – w scenach zbiorowych dzieje się dużo, są zagrane i wytańczone dynamicznie, spójnie, a ich wygląd jest dobrze dopasowany do wydarzeń. Poza tym pojawiają się popisy akrobatów i parkourowców, które dodają smaczku wydarzeniom. I, co warto podkreślić, sceny walk wypadają bardzo realistycznie, co nie zawsze jest łatwe do osiągnięcia.

Legenda króla Artura – Dors, Morgan, Dors, Zaho

Nie jest to musical w stylu Notre Dame de Paris, oprócz muzyki pojawiają się dialogi. Te drugie wypadają naprawdę dobrze. Często są zagrane z humorem, szczególnie w pierwszym akcie. Pojawiają się bohaterowie epizodyczni, którzy dodają smaczków, sprawiają, że całość się ogląda przyjemnie i lekko. Muzyka przechodzi naturalnie w dialogi, nie ma zgrzytu jaki czasami pojawia się w tym gatunku.

Podsumowanie

W moim odczuciu jest to spektakl warty uwagi, z wpadającą w ucho muzyką, ciekawymi choreografiami i interesującymi bohaterami. Będzie dobrym wyborem na spokojny wieczór jako propozycja nieco odmienna od tych Netflixowych. W końcu mamy tu do czynienia ze sztuką teatralną, a nie filmem. Jest dostępna na YouTube, z polskimi napisami. Ja uwielbiam do tej produkcji wracać, zarówno do pojedynczych utworów, jak do całości. Nie jestem w stanie określić, ile razy obejrzałam całość, szczególnie że pierwszy seans zaliczyłam jeszcze zanim pojawiła się wersja z polskimi napisami.

Jeśli zachęciłam Cię do obejrzenia, to te linki przekierują cię do spektaklu, który w polskiej wersji został podzielony na 4 części. Będzie mi miło, jeśli po obejrzeniu wrócisz tu i podzielisz się swoimi odczuciami. Miłego spektaklu!

Poprzednie artykuły