Natura pokazana muzyką. Recenzja Human :||: Nature

Spokój gór, dzikość oceanów i piękno natury. Czego można się spodziewać po nowym albumie grupy Nightwish Human :||: Nature? Czy finom udało się uchwycić w swojej muzyce ‚coś wyjątkowego’?

Pod koniec zeszłego tygodnia w moje ręce trafiło nowe wydawnictwo fińskiej grupy Nightwish – Human :||: Nature. Jest to dziewiąty już album w dorobku zespołu, drugi z wokalistką Floor Jansen i multiinstrumentalistą Troy’em Donockley’em. Pojawił się na nim także nowy perkusista Kai Hahto, który zastąpił Jukkę Nevalainena. Jak sprawdził się ten skład?

Human :||: Nature jest zestawem dwóch płyt CD – na pierwszej pojawia się dziewięć utworów, natomiast drugą zajmuje jeden, półgodzinny kawałek podzielony na osiem części. Całość trwa łącznie około 80 minut. Jakie odczucia i muzyczne przeżycia ze sobą niesie? Tuomas Holopainen, kompozytor i twórca większości utworów grupy, wspomniał kiedyś, że zawsze próbuje uchwycić w tworzonej przez siebie muzyce coś wyjątkowego. Czy i tym razem mu się udało?

Human :||: Nature w warstwie wizualnej

Zanim omówię muzykę chciałam wspomnieć o opakowaniu albumu. W posiadaniu mam wersję deluxe, która od podstawowej różni się dołączoną do płyt książeczką. Zawarte są na niej teksty piosenek, a także zdjęcia ilustrujące każdy utwór. Najbardziej urzekły mnie zdjęcia obrazujące dysk drugi – ujęta tam natura pięknie komponuje się z muzyką. Warto więc dopłacić? Jeśli zależy Ci na warstwie wizualnej, to myślę, że możesz zainwestować. Jeśli skupiasz się tylko na muzyce, to wersja deluxe nie zawiera żadnych dodatkowych utworów, więc chyba nie ma sensu. A teraz porozmawiajmy o muzyce!

Music

Cisza. Z tej ciszy powoli wyłania się melodia, której wtóruje wycie wilków. Napięcie rośnie, aż dochodzi do momentu, w którym nie wytrzymuje. Zaczyna się robić coraz ciekawiej, dołączają kolejne instrumenty, kompozycja nabiera nieco celtyckiego charakteru. Dzieje się coraz więcej, napięcie rośnie, lecz i to w pewnym momencie ustaje, ustępując miejsca łagodnej melodii, początkowo delikatnej i cichej, która z czasem nabierająca mocy i wymiarów. Jest coraz bardziej podniosła, ale i to przechodzi. Zamienia się w śpiew, ciepły, przyjemny i zapraszający do podążania za nim. W miarę trwania staje się bardziej rytmiczny, do melodii dołączają kolejne instrumenty, aż w końcu wybucha refrenem wypełnionym radością. Music często zmienia tempo i bawi się dźwiękami. Takie rozpoczęcie zachęca do dalszego wsłuchania się i rozbudza ciekawość.

MusicHuman :||: Nature

Noise

Tym razem zaczyna się dynamicznie, rockowo, a także nieco twardziej, nie słychać miękkości pojawiającej się w pierwszym utworze. Powodem może być niższy niż zazwyczaj wokal Floor Jansen. Zmienia się to w refrenie, gdzie wchodzą wyższe partie. Utwór jednak nie zaskakuje tak jak Music, jest dość przewidywalny, taki, do jakich Nightwish zdążył już przyzwyczaić swoich słuchaczy. Jest tu solidna dawka mocnego, energicznego grania, momentami jest bardzo symfonicznie, a całość jest przyjemna w odbiorze.

Shoemaker

Delikatny początek zapowiada szybką zmianę. Shoemaker szybko staje się mocnym, rytmicznym kawałkiem, z wyciszonymi fragmentami. Mocny tutaj głos Floor Jansen przeplata się z miękkim męskim wokalem Troy’a Donockey’a tworząc niezwykłe połączenie. Samo pojawienie się Troy’a w partiach wokalnych jest przyjemną niespodzianką, dodaje on nowych smaczków muzyce. Całość szybko wpada w ucho, ale w bardzo przyjemny i nieinwazyjny sposób. Raczej nie będzie z uporem maniaka chodził po głowie i denerwował przez cały dzień. W drugiej części pojawiają się fragmenty symfoniczne, tajemniczo brzmiąca recytacja i chóry dodające podniosłego charakteru. Zaczyna dziać się naprawdę dużo, na co nie wskazywał regularny początek.

Harvest

Zaczyna się rytmicznie, pojawiają się bębny i pierwsze kilka sekund brzmi jak Migra Carlosa Santany z płyty Supernatural. Jednak wrażenie to szybko ustępuje i zaskakuje. Najbardziej wokalem prowadzącym, ponieważ pojawia się tu wspomniany przy utworze Shoemaker Troy Donockey. Jego głos jest bardzo miękki i przyjemny, a przy okazji ma w sobie nutkę tajemnicy. Harvest posiada dużo ciepła i radości, a także jest też idealnym uspokojeniem po dynamicznych i mocnych poprzednikach. Jednak mniej więcej w połowie nieco się zmienia. Nabiera dynamiki, jednak zachowując łagodniejszy klimat. Brzmi jak piękna opowieść, pełna obrazów natury – gór, skał, lasów i rzek.

HarvestHuman :||: Nature

Pan

Delikatny początek nie zapowiada tego, co może nastąpić. Pan przechodzi w mocny, rytmiczny kawałek. Ten znika równie szybko, jak się pojawił ustępując delikatnemu fragmentowi, w którym króluje wokalowi Floor. Melodia prowadzona przez nią powoli nabiera tempa, aż przy refrenie staje się mocniejsza. Łagodnieje z powrotem przy zwrotkach i ten schemat zdaje się dominować w utworze. Pod koniec jednak staje się bardziej dziki i wzburzony. Efekt ten pogłębia chór, który pojawia się pod koniec utworu.

How’s the heart?

Bicie serca szybko zamienia się w skoczną melodię w celtycko-folkowym klimacie. Ma w sobie lekkość i beztroskę, trochę zaskakującą po poprzednim utworze. Pojawiający się tu wokal ma w sobie miękkość opowiadacza historii, a wrażenie to potęguje się podczas refrenu. Floor w tym kawałku pasuje jak nikt. I jest to chyba najlepiej przez nią wykonany utwór z całej płyty. Pojawiające się pod koniec uspokojenia sprawiają, że całość jest bardziej klimatyczna i przyjemna.

How’s the heart? Human :||: Nature

Procession

Spokojny, wydający się trwać w oczekiwaniu na mocniejsze uderzenie. Jednak długo trwa w delikatności i łagodności, dając nieco oddechu. Aż w końcu, mniej więcej w połowie, oczekiwanie się kończy, a utwór nabiera dynamiki i energii. Jednak nie jest to aż tak mocne, jak można by się spodziewać. Daje się tu słyszeć zabawa tempem i nastrojami, przez co Procession jest bardzo ciekawy w odbiorze.

Tribal

Rozpoczynające Tribal napięcie szybko przechodzi w mocne, gitarowe granie. Dzieje się to jakby na zawołanie. Jest bardziej krzykliwie i ciężej niż do tej pory. Po pewnym czasie pojawia się fragment brzmiący jak pieśń bojowa dzikich plemion. Jest to nieco zaskakujące, skupia uwagę, ale nie zwalnia tempa ani nie odejmuje ciężaru. I w tym trwa, aż na końcu wraca do brzmień rozpoczynających. To zdecydowanie najcięższy kawałek na całym Human :||: Nature, jednak nie odstaje tematycznie od reszty.

Endlessness

Rozpoczyna się mocnym połączeniem gitar i perkusji. Po chwili tempo przyspiesza, dołączają się kolejne instrumenty. Pojawiający się wokal nieco zaskakuje, jednak nieco chropowaty głos Marco pasuje idealnie. Czekałam na jego pojawienie się przez całą płytę, miałam nadzieję, że zaśpiewa. Doczekałam się i nie jestem zawiedziona. Endlessness ma w sobie potęgę i moc, wokal natomiast dodaje mu nieco mroku. Rozjaśnia go pojawiająca się pod koniec Floor, a dzięki połączeniu głosów tej dwójki całość zyskuje nowego wymiaru, idealnego na zakończenie pierwszej płyty.

EndlessnessHuman :||: Nature

All the Works of Nature Which Adorn the World

Praktycznie tradycją stało się, że Nightwish na swoich płytach umieszcza jeden utwór trwający kilkanaście minut. Tym razem na dłuższą kompozycję Finowie poświęcili cały krążek. All the Works of Nature Which Adorn the World jest podzielony na osiem fragmentów trwających w sumie około 30 minut.

Vista

Rozpoczyna się opowieść, wspierana delikatną melodią. Łagodnie unosi, jest delikatna, tajemnicza i kojąca. Cały ciężar, który mógł nieco przygnieść na pierwszej płycie, w tym momencie pryska jak bańka mydlana. Przenosi do innej krainy, dużo ciekawszej i bezpieczniejszej, piękniejszej, nie tkniętej ludzką ręką.

The Blue

Vista płynnie przechodzi w The Blue, w którym królują nieco niższe dźwięki, brzmiące bardziej baśniowo. Powoli rozwija się symfoniczny kawałek, wypełniony tajemniczością i mający w sobie niezwykłe piękno. Im dłużej trwa, tym robi się ciekawiej – co jakiś czas na pierwszy plan wychodzą smyczki, innym razem ustępują chórowi, aż w końcu całość się kończy uderzeniem w gong. Po którym słychać delikatny śpiew ptaków.

The BlueHuman :||: Nature

The Green

Wspomniane wcześniej ptaki przenoszą do ogrodu. The Green rozpoczyna się cicho i łagodnie, przywodzi na myśl poranek na baśniowej polanie. I tak trwa w tym niczym niezmąconym spokoju, kołysząc i pozwalając na chwilę się zapomnieć, przenieść do ogrodu, daleko stąd. Z czasem pojawia się w tle nowa melodia, wprowadzająca coś nieuchwytnego do kompozycji i jakby zapowiadając to, co wydarzy się za chwilę.

Moors

Przejście od The Green do Moors jest ledwie uchwytne. Tutaj pojawia się nieco więcej piszczałek, które dodają mitycznego zabarwienia – przywodzą na myśl fauny grające w lasach na fletniach. Jednak w pewnym momencie sielanka się urywa, zapowiada burzę. Jednak ta szybko przechodzi i fauny z powrotem mogą sławić Pana swoją muzyką. Z czasem jednak melodia się zmienia, staje się nieco niepokojąca, zapowiada zmianę, a nawet niebezpieczeństwo.

Aurorae

Niepokój wkradający się do Moors tu znajduje swoje ujście. Nie trwa jednak długo. Przeradza się w spokojną melodię, która szybko nabiera tempa, lecz zamiast spodziewanej grozy niesie radość i pewnego rodzaju zabawę. I tak balansuje między spokojem, a radością, żeby szybko wyciszyć się, przechodząc w Quiet as the Snow.

Quiet as the Snow

Tytuł nie kłamie, tu dominuje cisza. Pojawia się między łagodnymi dźwiękami pianina, szeptami, brzmieniem skrzypiec. Powoli ustępuje spokojnej melodii, która wydaje się także być ciszą inspirowana. Muzyka staje się coraz wyraźniejsza, wielowymiarowa, a gdy urośnie wystarczająco, płynnie przejdzie w Anthropocence.

Quiet as the SnowHuman :||: Nature

Anthropocence

Chóry przeprowadzające melodię między dwoma fragmentami szybko zamieniają się w muzykę pełną drżenia. Ta natomiast szybko łagodnieje, odnajduje swój tor, aż, zachęcona swoją zmianą, zaczyna się droczyć i bawić dźwiękami. Wkrótce obiera dwa tory – jednocześnie igra i opowiada wcześniej przerwaną opowieść.

Ad Astra

Wraca baśniowość słyszana w pierwszych częściach All the Works of Nature Which Adorn the World. Opowieść powraca, znajduje swoją puentę i zakończenie. Wszystko, co miało zostać powiedziane, zostało powiedziane. Znajduje tu swoje zakończenie, w podniosłej muzyce, w której czai się radość, piękno i wdzięczność.

Podsumowanie

Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Wiedziałam mniej więcej, czego mogę się spodziewać. Moje oczekiwania się spełniły, ale dostałam też znacznie więcej. W porównaniu do Endless Forms Most Beautiful jest to album cięższy, jednak nastrojowo bardzo podobny – wypełniony radością i energią. Podoba mi się kierunek, jaki przybrała grupa – jest to granie ciężkie, symfoniczne, ale o bardzo pozytywnym przekazie, skupiającym się na naturze i porozumieniu z nią. Płyta zostawia po sobie bardzo pozytywne odczucia, szczególnie druga część. Pasuje idealnie do klimatów przeze mnie wybieranych, przez co znajduje miejsce wśród moich ulubionych albumów.

Komu mogę polecić? Fanom cięższego grania, którzy lubią symfoniczne i nieco folkowe klimaty wplecione w muzykę. A także wszystkim, którzy szukają pozytywnego przekazu, radości, a nawet spokoju. Tutaj idealnie będzie pasować kompozycja All the Works of Nature Which Adorn the World, w którym nie ma mocnego, metalowego grania, natomiast pojawiają się cudownie delikatne melodie wypełniające radością i spokojem.

Warto zajrzeć

Znajdziesz mnie także na Facebooku, Instagramie, i Bloglovin‚!