Muzyczny Alfabet: Dużo Dobrych Dźwięków

Muzyczny Alfabet zapowiedział się z kolejną częścią. Tym razem, dzięki czwartej literze, zapowiada się naprawdę dużo dobrych dźwięków.

Nadszedł czas na czwartą część Muzycznego Alfabetu. W tej odsłonie pojawią się artyści, utwory i płyty związane z literą D. Wśród wybranych przeze mnie utworów znajdują się ciekawe covery, muzyka musicalowa, teledyski i płyty. Oprócz angielskiego i polskiego zabrzmi także francuski i niemiecki. Będzie dużo dobrych dźwięków, w delikatnym i łagodnym klimacie.

Cover

Bardzo lubię zaczynać od tej kategorii. Szukanie utworów będących kolejną wersją bardziej lub mniej znanych przebojów sprawia mi niemałą radość. Cieszy mnie także dzielenie się moimi odkryciami.

Oryginał na dzisiaj pochodzi z lat 40. XX wieku, a wykonywał go jeden z najsłynniejszych głosów Francji – Edith Piaf. Dzisiaj dociera do nowej grupy odbiorców za sprawą Zaz, która wykonała sporo pieśni francuskiej legendy. Wśród nich znalazł się utwór Dans ma rue. Piosenkarka w swojej wersji nadała mu łagodności i różnorodnego brzmienia. Na uwagę zasługuje nie tylko ciekawy głos wokalistki, ale także tło muzyczne, delikatne, ale w tej delikatności wielowymiarowe.

Dużo dobrych dźwięków – Dans ma rue Zaz

Teledysk

Wydaje się być teledyskiem koncertowym, pokazującym ekipę podczas występów, może także sceny zza kulis. Jednak Demons grupy Imagine Dragons łamie ten schemat. Szybko okazuje się, że główną rolę odgrywać będą pojedynczy widzowie, skrywający w sobie tytułowe demony. Wideo komponuje się idealnie z przekazem piosenki i w pewnym stopniu uwrażliwia na drugiego człowieka.

Dużo dobrych dźwięków – Demons Imagine Dragons

Artysta

W tym głosie zakochałam się od pierwszych dźwięków. Jest w nim głębia, łagodność i coś nieuchwytnego, co ciężko mi nazwać. Jego właścicielem był Joe Dassin, Francuz z zamieszkania, a Amerykanin z urodzenia, piosenkarz i kompozytor. Na swoim koncie ma takie przeboje jak Et si tu n’existais pas czy Les Champs-Élysées. Moje ucho podbił szczególnie utworem L’ete Indien.

Dużo Dobrych Dźwięków – L’ete indien Joe Dassin

Album

W tym miejscu jestem rozdarta wewnętrznie między dwoma albumami jednego zespołu. Oba należą do klasyki, są pełne niesamowitej muzyki przenoszącej w inny świat. Gdy pojawiają się w odtwarzaczu czas wydaje się zatrzymywać. Oba są przemyślanie, składające się w jedną, spójną całość. Nie umiem stwierdzić, który z nich jest lepszy. Dlatego w tym miejscu chcę wyróżnić zarówno The Dark Side of the Moon oraz The Division Bell grupy Pink Floyd. Są to prawdziwe muzyczne uczty, z nieoczywistymi rozwiązaniami i dźwiękami, które wbijają w fotel. Nie da się ich puścić w tle przy pracy, bo od razu zajmują całą uwagę i sprawiają, że ciężko myśleć o czymkolwiek innym.

Dużo dobrych dźwięków – Coming Back to Life Pink Floyd (The Division Bell)
Dużo dobrych dźwięków – Us and Them Pink Floyd (The Dark Side of the Moon)

Album polski

Tutaj obeszło się już bez problemów. Zdecydowanym numerem 1 jest płyta przepełniona spokojną, sielankową muzyką. Z każdym wysłuchaniem jestem wręcz wypełniona radością i ogromną potrzebą pójścia w góry. Dla Wszystkich Starczy Miejsca Starego Dobrego Małżeństwa jest pierwszą płytą tej grupy, którą poznałam i praktycznie od razu przypadła mi bardzo mocno do gustu. W muzyce tego SDM odnajduję wolność i spokój, a każde muzyczne spotkanie daje mi dodatkowe chęci do życia.

Dużo dobrych dźwięków – Gloria Stare Dobre Małżeństwo (Dla Wszystkich Starczy Miejsca)

Muzyka filmowo-musicalowa

Rudolf. Afera Mayerling to musical, którego akcja rozgrywa się w Wiedniu pod koniec XIX wieku. Jest to historia o zabarwieniu miłosno-politycznym. Chociaż jak na razie nie udało mi się tej historii poznać w całości, to muzyka do tego zachęca. Mnie dodatkowo przyciąga język – musical jest w języku niemieckim. Dodaje to mu niespotykanego wydźwięku i tajemniczości, przynajmniej w moim odczuciu, gdyż dla mnie ten język to jedna wielka zagadka. Jedną z pierwszych poznanych przeze mnie piosenek z przedstawienia był Die Fäden in der Hand, którą postanowiłam umieścić w tym zestawieniu. Oprócz dynamicznej muzyki uwagę przyciąga także choreografia. Na scenie dzieje się sporo, nie ma czasu się nudzić.

Dużo dobrych dźwięków – Die Fäden in der Hand, Rudolf. Afera Mayerling

Duet

Do utworów wielojęzycznych mam ogromną słabość. Łączenie kultur, gatunków czy języków daje muzyce wolność pokazując, że jest ponad jakimikolwiek podziałami. Dlatego też jak słyszę pierwsze dźwięki Desert Rose Stinga i Cheba Mami odpływam w inny świat. Jest to połączenie muzyki, do jakiej popkultura zdążyła przyzwyczaić, z rytmami arabskimi, brzmiącymi nieco egzotycznie.

Dużo dobrych dźwięków – Desert Rose Sting & Cheb Mami

Na tym chciałabym zakończyć to zestawienie. Koniecznie daj znać, jak wyglądałby Twój Muzyczny Alfabet z literą D w roli głównej. Jakie utwory by się w nim znalazły? I na jakie kategorie postawisz? Koniecznie daj znać!

Poprzednie Alfabety