Muzyka,  Płytoteka,  Życie

Czy kupowanie płyt ma sens? O mojej kolekcji słów kilka

Dzisiaj muzyka jest na wyciągnięcie ręki i parę kliknięć. W każdej chwili mamy dostęp do dowolnej piosenki dowolnego artysty. Dlatego pojawia się pytanie – czy kupowanie płyt ma sens?

YouTube, Spotify, Tidal, SoundCloud, Apple Music – czy jest ktoś, kto nie korzysta z chociaż jednego z tych serwisów? Wszak stanowią one prawdziwą skarbnicę muzyki. Czy są utwory, których tam nie ma? W takiej sytuacji pojawia się pytanie – czy kupowanie płyt ma sens?

Płyty kontra muzyka online

Muzyka online ma wiele plusów – ma się do niej dostęp praktycznie w każdym miejscu o każdej porze, łatwo poznawać nowości oraz dzielić się tym, co wpadnie w ucho. Z tej ostatniej opcji jestem szczególnie zadowolona, bo gdyby nie ona, działanie Muzycznej Listy byłoby utrudnione. Jednak mimo wszystko zbieram płyty. Moja kolekcja to aktualnie ponad 50 krążków. Są wśród nich zarówno nowości, jak i albumy, które przeszły do historii. Część pochodzi z reedycji, ale mam też pierwsze wydania, a także znajdzie się kilka wersji deluxe. Większość kupiłam sama, część dostałam jako prezent, a kilka podkradłam z kolekcji rodziców. Do sporej części bardzo lubię wracać, ale są też takie, które jednak w mój gust nie trafiły. Kolekcja ciągle rośnie. Tylko pojawia się pytanie:

Po co to wszystko?

Marek Niedźwiecki w książce Dyrdymarki stwierdził:

Muszę je [płyty] mieć, dotknąć, powąchać, przeczytać książeczkę. Sam plik z muzyką mi nie wystarcza.

Marek Niedźwiecki – Dyrdymarki

I muszę się przyznać, że mi także nie wystarcza. Patrząc na niektóre wydania można stwierdzić, że to nie tylko trochę muzyki. To także piękne grafiki, ciekawe opakowania, barwne książeczki. W wydaniach ukryta jest nierzadko historia zespołu lub krążka.

How’s the Heart grupy Nightwish pochodzi z jednego z najładniej wydanych albumów, czyli Human :||: Nature

Jednak nie jest to jedyny powód, dla którego zbieram płyty. W serwisach typu YouTube, z którego korzystam najczęściej, najłatwiej trafić na utwory najbardziej popularne. Chcąc zagłębić się w twórczość wybranego artysty miałam problem – nagrań nie było albo były słabej jakości. Przynajmniej było tak jeszcze kilka lat temu, kiedy zaczęłam tworzyć swoją kolekcję. Nie ma nic bardziej frustrującego niż odkrycie fascynującego zespołu i możliwość poznania tylko największych przebojów.

Historie opowiedziane płytą

Płyty opowiadają historie. To nie są losowe zbiory piosenek, ale kompozycje mające coś przekazać. Powinno się ich słuchać jako całości, po kolei, wczuwając się w ich klimat. Najłatwiej jest mi poznać te muzyczne opowieści właśnie za pomocą płyt CD. Otwarcie opakowania, wyjęcie płyty, umieszczenie jej w odtwarzaczu i wsłuchanie się w pierwsze dźwięki mają w sobie coś magicznego. I sprawiają, że wciąż chcę więcej!

Moja kolekcja zawiera 4 płyty Within Temptation i żaden inny zespół nie pojawia się częściej wśród moich krążków. Tell Me Why pochodzi z płyty Hydra – jednej z pierwszych, które w moich zbiorach się pojawiły i od której zaczęła się moja miłość do metalu symfonicznego

Perły w kolekcji

Chociaż mój zbiór nie jest zbyt duży, mam swoich ulubieńców. Mogę na nich polegać podczas nauki, tworzenia, czy relaksu. Pomagają uciec od rzeczywistości, gdy zajdzie taka potrzeba, czy wręcz przeciwnie – wydobywają radość z chwili obecność. Znajdę wśród nich receptę na chandrę, złość czy smutek. Z czyjej pomocy zazwyczaj korzystam?

Stare Dobre Małżeństwo i Sanctus z Dla Wszystkich Starczy Miejsca – czy da się przy tej muzyce nie odpłynąć myślami w góry?

Idealne krążki na różne nastroje

  • gdy chcę odpłynąć myślami gdzieś daleko i nie myśleć o tym, co tu i teraz, stawiam na Stare Dobre Małżeństwo, a szczególnie na płytę Dla Wszystkich Starczy Miejsca i moja głowa momentalnie ucieka w góry
  • w tych chwilach, kiedy moje myśli krążą dziwnymi torami i chcę im w tym pomóc, wybieram Pink Floyd. Spośród czterech posiadanych krążków (no dobra – trzech, jeden podebrałam rodzicom i się u mnie zadomowił) wybór najczęściej pada na The Division Bell i Dark Side of the Moon (to ten podebrany)
  • kiedy mam ochotę skakać, tańczyć, żyć i wprost cała tryskam energią, stawiam na Zaz. Płyty Paris i Zaz dowodzą, że zawsze tej energii można mieć jeszcze więcej!
  • w wyrzucaniu złości niezawodnie działa Halestorm. Ostry głos Lzzy w chwilach dużego zdenerwowania jest jedynym wokalem wtedy akceptowalnym przez moją głowę, a wraz z trwaniem płyty powoli mija i dopuszcza tą trochę bardziej racjonalną część mnie do głosu. W kolekcji mam dwa krążki, ale najlepiej działa Into the Wild Life, głównie przez tematy i kolejność utworów. Ta płyta także dodaje pewności siebie, a w chwilach krytyki pomaga podnieść się i robić dalej swoje
  • do zadań codziennych zazwyczaj wybieram coś lekkiego i przyjemnego. Nie może być zbyt energetyczne, bo zamiast robić – zaczynam tańczyć. Ostatnio często w odtwarzaczu ląduje Niemożliwe Kwiatu Jabłoni – płyta, która od razu przypadła mi do gustu, w której odkrywam cały czas nowe treści. I do recenzji której się od dłuższego czasu zbieram. Mam nadzieję, że uda mi się tego dokonać jeszcze w październiku
I am the Fire z płyty Into the Wild Life. Mój wybór nr 1 na złość, zwątpienie i krytykę

Czy kupowanie płyt ma sens?

To nie tylko zbieranie płyt. To fascynacje, emocje i historie. Nie tylko te zapisane przez twórców, ale indywidualne. Tworzenie własnych kolekcji nigdy nie jest bezsensowne, dopóki sprawia radość i pozwala rozwinąć siebie. Żadna pasja nie jest stratą czasu, dopóki sprawia, że życie jest wyjątkowe.

A czy Ty lubisz kolekcjonować? Jakie zbiory chowają Twoje półki? Daj znać w komentarzu i podziel się swoją pasją! A jeśli fascynują cię kolekcje – koniecznie zajrzyj na zapowiedz.org, gdzie niedawno ruszył cykl o kolekcjonerach.

Więcej na blogu