Warszawski sen

Warszawski Sen

Lekka, łagodna muzyka. Niektóre instrumenty prosto z Afryki. Mnóstwo kolorów i radości. A to tylko (i aż) muzyka.

Miałam inne plany co do tego wpisu. Miała być podróż do Finlandii i piosenka o ciężkim do zrozumienia tekście. Ale to wszystko się zmieniło za sprawą jednego utworu. Przeniesiemy się do najważniejszego Polskiego miasta. Z kawałkiem, który wszyscy znają. No, może w trochę innej wersji. Warszawski sen

Warszawski senWarszawski sen

Lekka, łagodna muzyka. Niektóre instrumenty prosto z Afryki. Mnóstwo kolorów i radości. I nie mówię tu o teledysku. Sama muzyka ukazuje miliony barw. Odpręża i rozluźnia, odkrywa nowe możliwości. Sama zresztą jest swoją ‚nową wersją’. Napisana przez Marka Gaszyńskiego, ujrzała światło dzienne w 1966 roku śpiewana przez Czesława Niemena. Sen o Warszawie. Przedstawia obraz stolicy, jest spokojna i dostojna. Chyba tak można ją określić najlepiej. Tak ją czuję. Dostojną i pełną powagi. Stała się wielkim przebojem. Później śpiewało ją jeszcze wielu innych artystów: Stanisław Soyka – bardziej senną i delikatną, zespół Wilki – bardziej jakby bitelsowską, Janusz Radek – rockową i współczesną, a Zbigniew Wodecki – liryczną na początku, w dalszej części żywą i orkiestrową.

Mieszanka kultur Warszawski sen

Jednak żadna z tych wersji nie będzie tą, którą się zajmę. Bowiem chciałabym Wam pokazać wersję z tego roku. Warszawski Sen. Brzmi trochę jak reggae. A co jest w niej najpiękniejsze? Ona łączy ludzi. Śpiewają ją zarówno czarnoskórzy, Azjaci czy Europejczycy. Pokazany jest magiel kultur. A to wszystko w naszej stolicy – Warszawie. Daje to bardzo przyjazny obraz tego miasta. Ja nie mogę się o nim wypowiedzieć w żaden sposób – jeszcze mnie tam niestety nie było. Ale ta piosenka bardzo zachęca do odwiedzenia tego miasta.

Wybili się

Jeśli mam być szczera, to przyznam, że zakochałam się w tej wersji od razu. Niby nic – artyści, którzy śpiewają, są nieznani, a piosenka miała już wiele wersji. W takich warunkach ciężko się wybić. Nazwisko daje bardzo dużo, do tego ciężko się wyróżnić w takim tłumie. A jednak jest to możliwe. Dowód, w formie muzycznej, znajdziecie pod tekstem. Jak to zwykle mam w zwyczaju.

Kto to śpiewa?

Pako Sarr, Mamaodou Diouf, Amadou Fola, Grzegorz Rytka, Emilio Dante, Vladimir Guzman Contreras, Ewa Lewandowska, Svitlana Prokopiv, Stephane Włodarczyk. Któreś nazwisko coś Wam powiedziało? Bo mi niestety nic. Oni wszyscy wykonywali Warszawski Sen. Niezłe grono, prawda? Jak im poszło? Posłuchajcie.

Poprzednie podróże:

> Wyjście z domu

> Bamako w Mali

> Kilimandżaro

> Izrael

> Australia

> Góry Ałtaj

> Jamajka

> Pustynia

  • Świetna jest ta wersja, aczkolwiek raz na jakiś czas. Mam utwory, które zapętlam godzinami. Z powyższym bym tak nie potrafił. Coś mnie w nim jednak gryzie 😉

    • Muzyczna Lista

      Ale za to uczucie, które będzie towarzyszyć słuchaniu tej piosenki po jakimś czasie jest nieziemskie.

  • genialny utwór 🙂 ma cudowny klimat 🙂 teledysk genialny 😀

    http://booksmyloveblog.blogspot.com

    • Muzyczna Lista

      Niepowtarzalny, nieczęsto można trafić na takie utwory 🙂

  • Wowwww! Transcendetalne przeżycie! 😀 Uwielbiam afrykańską muzę – bo tworzy klimat, w którym chce się żyć.

    • Muzyczna Lista

      Dokładnie! Ma się ochotę żyć pełną parą, daje niesamowitą energię i siłę do życia 🙂