Niekończąca się historia w wersji muzycznej

W podróż do świata marzeń i wyobraźni, gdzie wszystko jest możliwe, zabiera Limahl. Kto jest chętny na wyprawę do świata niekończącej się historii?Niekończąca się historia

Film bez muzyki? Jest to bardzo ciężkie do wyobrażenia. Wyobraź sobie siedzenie przez powiedzmy dwie godziny i gapienie się w ekran słuchając tylko dialogów. Gorzej, jak film byłby niemy – dwie godziny w zupełnej ciszy? Ja bym nie wytrzymała. Ale na szczęście jest inaczej i muzyka jest nieodłączną częścią filmów. Ona nadaje klimat, buduje napięcie i przygotowuje nas na to, co za chwilę może się stać. Świat muzyki filmowej jest bardzo bogaty i ciągle się powiększa. Stąd kategoria na ten miesiąc: muzyka filmowa. Rozpocznie ją utwór magiczny i niesamowity, który przenosi w niesamowity świat filmu Niekończąca się historia.

Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy ją usłyszałam. Może gdy byłam mała ktoś zagrał ją w radiu. Co jakiś czas ona do mnie wraca. Na jakiś czas o niej zapominam, a potem wraca do mnie zachwycając na nowo. Wydaje się być banalna, ale ma w sobie magię. Zabiera ona do świata, gdzie mieszkają różne dziwne stwory, dzieci mogą stać się superbohaterami, a spełnienie marzeń jest o krok. Przyjemnie jest czasem pofantazjować i oderwać się od rzeczywistości. Poczuć magię w zwyczajnym dniu i być szczęśliwym tak po prostu. Z nadzieją, że wszystko się może zdarzyć.

Niekończąca się historia

Do tego świata zaprasza Limahl – artysta tworzący głównie w latach 80. wyróżniający się przede wszystkim swoją fryzurą. Towarzyszy mu wokalistka Beth Anderson. Razem nagrali hit, którego słowa napisał Keith Forsey, a muzykę – Giorgio Moroder. Piosenka przetrwała do dzisiaj i wciąż co jakiś czas powraca. Ma w sobie coś, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Aż dziwne, że utwór Never Ending Story nie pojawił się w oryginalnej wersji filmu, tylko w jego angielskiej wersji. Czasami tak bywa. W ramach rewanżu stał się on najbardziej charakterystyczną piosenką z ekranizacji książki Niekończąca się historia.

Jest to jeden z najlepszych kawałków na poprawę nastroju. Wybije z chandry i pozwoli zanurzyć się w marzeniach. A nawet kto wie – może zaprosi do tańca?

  • Anonimowy

    Nie zgadzam się. Film "Scenka ogrodu z Rounday" nie ma muzyki, a film znany na całym świecie.

  • Dobrze, że zwróciłeś/łaś mi uwagę, bo nie jestem fanką kina i filmu

  • Pamiętam ten film z dzieciństwa 😉 I tę muzykę również. W ogóle fajny blog i fanpage na Facebook'u. Piszesz dużo o utworach, wykonawcach itp., ale może poświęć trochę miejsca na to, jak ludzie sluchają muzyki. Do inspiracji polecam np. sklep Audiomagic (http://audiomagic.pl/)

    • Chyba nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi. Chcesz, abym reklamowała sprzęt audio? No cóż, na razie reklamą się nie zajmuje, ale dzięki za pomysł 🙂