Niech wygra muzyka, czyli słów kilka o Eurowizji

W dzisiejszej muzyce liczy się wygląd, efekty wizualne. Kto bardziej zaskoczy swoim wyglądem, czyj występ będzie najbardziej efektowny ten będzie zapamiętany. Ale jego muzyka już niekoniecznie. Czy tak ma wyglądać Eurowizja?eurowizja2

O jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych po prostu nie mogę nie napisać. Eurowizja to wydarzenie, które śledzą miliony ludzi w różnych krajach. Także zaliczam się do tej dużej grupy widzów. I nie pozostawię tego konkursu bez komentarza.

Eurowizję oglądałam głównie dlatego, że siostra się uparła, żeby oglądać. Prawdę powiedziawszy zwykle nie nadążam za trendami w muzyce popularnej. Zmieniają się szybko, do tego wszystko brzmi podobnie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich twórców. Zdarzają się perełki, które zachwycają słuchacza i zostają z nim na długo. Jednak nie królują na szczytach popowych list przebojów.

Ludziom podoba się to, co najłatwiej wpada w ucho. Najlepiej o banalnej tematyce. Ponadto coraz częściej bardziej liczy się wygląd niż muzyka. Efekt? Królują piosenki, o których po miesiącu nikt nie będzie pamiętał. Czasami nawet szybciej.

Oglądając wczorajszy finał Eurowizji takie właśnie odniosłam wrażenie. W dzisiejszej muzyce liczy się wygląd, efekty wizualne. Kto bardziej zaskoczy swoim wyglądem, czyj występ będzie najbardziej efektowny ten będzie zapamiętany. Ale jego muzyka już niekoniecznie. Być najbardziej kontrowersyjnym, pokazać coś do tej pory niespotykanego. Bo samą muzyką się nie wybiją. Skoro jedna piosenka jest podobna do drugiej to nikt tego nie zapamięta. Nie wyróżnia ich ani tematyka, ani wyszukana melodia. Czasami różnicą będzie język piosenki będzie inny niż angielski. I tyle. Efekt? Zanim ogłoszono wyniki pamiętałam dwie lub trzy piosenki, do dzisiaj w głowie została mi jedna.

eurowizja3Muzyka wygrała

Ale od każdego trendu są wyjątki. W tym roku jak nigdy wcześniej kibicowałam jednej piosenkarce. Wybiła się. Miała piękny, mocny głos oraz ciekawą, niebanalną piosenkę. Która zostanie zapamiętana na długo. Mówię o Jamali z Ukrainy i jej piosence 1944. Ta piosenka mnie zachwyciła jak żadna inna przedstawiona na konkursie. Za każdym razem, gdy ją słyszę przechodzi mnie dreszcz. Opowiada o przesiedleniach Tatarów Krymskich w głąb Związku Radzieckiego przez Stalina. Jamala poruszyła temat bliski jej i jej rodzinie. Chciała opowiedzieć ważną historię, przekazać coś słuchaczom. I udało jej się to. Została doceniona i wygrała Eurowizję. A ja po raz pierwszy w życiu kibicowałam komuś tak bardzo na Eurowizji. Jamala, brawo. Wykonałaś kawał dobrej roboty. Cieszę się, że w tym roku wygrała dobra muzyka, a nie efekt wizualny.

Jak ktoś jeszcze nie zna tej piosenki to zapraszam do posłuchania. Na mnie zrobiła bardzo pozytywne wrażenie.