Między operą a teatrem

Jest sztuką balansującą między operą a teatrem. Jest niezwykła, wzbudza wielkie emocje, ale często bywa niedoceniana. Czy poświęcisz jej chociaż chwilę?

Musical jest trudną sztuką. Łączy dwa światy: muzyki i teatru. Muzycznie jest łatwiejszy niż opera, ale dochodzi więcej ruchu niż w sztuce operowej. Musical jest również łatwiejszy w odbiorze. Jednak wiele współczesnych filmów zaliczanych do gatunku spowodowało, że zaczął się kojarzyć z ludźmi śpiewającymi wpadające w ucho pioseneczki w najmniej spodziewanych momentach. Ale musical to coś więcej. Zapraszam do poznania mojego zestawienia TOP 7 najpiękniejszych utworów musicalowych. między operą a teatrem

7. Nienawiść

Romeo i Julia to historia znana każdemu. Niektórzy się zachwycają, inni mają jej dosyć. Ja nie zaliczam się do żadnej z tych grup. Czasami ta opowieść mnie inspiruje, innym razem jest mi obojętna, zdarza się także, że nie chcę o niej słyszeć. Dramat Szekspira stał się inspiracją wielu artystów: Sergei Prokofiev stworzył balet, powstało kilkanaście filmów (łącznie z tym z Leonardo DiCaprio), piosenki (w tym ta Depeche Mode) oraz musicale. Na mnie duże wrażenie zrobiła francuska sztuka Romeo et Juliette, de la Haine a l’Amour z muzyką Gérarda Presgurvica. Z jednej strony historia jak inne, a jednak porusza. Dla mnie genialna jest postać śmierci, która przewija się przez całą sztukę. Naprawdę robi wrażenie. Jeśli chodzi o muzykę to najbardziej zapadła mi w pamięć La Haine (Nienawiść). O tym, jak nienawiść potrafi zaślepić ludzi. W wykonaniu Karoline Blandin (Lady Capulet) oraz Eleonore Beaulieu (Lady Montaigue).

6. Z celtycką legendą w tle

Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć La Legende du Roi Arthur, francuskiego musicalu opowiadającego o legendarnym królu Arturze. Jednak muzyka już zdążyła mnie oczarować i z niecierpliwością czekam na możliwość obejrzenia spektaklu. A ona obiecuje wiele. Czerpie nieco z muzyki celtyckiej, raz jest rozrywkowa i romantyczna, za chwilę czuć w niej rozpacz, złość czy rywalizację. Dla mnie najciekawszym utworem stał się Nos Corps a la Derive – duet, w którym dwie strony toczą rozpaczliwy dialog. Opowiada o nieszczęśliwym zakochaniu i nieodwzajemnionej miłości. W wykonaniu Camille Lou i Fabiena Incardona. między operą a teatrem

5. Niech żyje miłość!

Po długiej wędrówce, ucieczce, walce, zwątpieniu i wielu zmaganiach wewnętrznych i zewnętrznych kurtyna opada. Cel został osiągnięty, o czym więcej można mówić? Wydarzenia zapamiętane przez historię już się wydarzyły, dziecko zostało wyłowione z wody, na Egipt spadły już klęski, a Morze Czerwone otworzyło się przed uciekinierami. Obok tego rozegrały się mniejsze dramaty: brat stanął przeciwko bratu, matka musiała pożegnać się z synem. A to wszystko w imię czego? Dochodzenie do miłości wymaga poświęceń. Miłości do każdego człowieka, o której mówi Pismo Święte. I którą pokazali Elie Chouraqui i Pascal Obipso w musicalu Les Dix Commandements. To nie tylko dobrze znana historia człowieka, któremu Bóg dał dziesięć przykazań, ale także opowieść o trudnych wyborach, rozstaniach, zwątpieniu i dążeniu do zrozumienia. O tym, jak człowiek potrafi się zmienić. Historię podsumowuje L’envie D’aimer (Chęć kochania) wykonany przez Daniela Levi.

4. Papież głupców

W 1831 roku została wydana powieść Victora Hugo Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu (Notre Dame de Paris) znana także jako Dzwonnik z Notre Dame. Opowiada ona o pięknej cygance Esmeraldzie, w której zakochali się: żołnierz Phoebus, niemy i uważany za potwora dzwonnik Quasmodo oraz archidiakon Frollo. W 1998 na podstawie powieści powstał musical Notre Dame de Paris w reżyserii Gilesa Maheu. Ta historia różni się kilkoma szczegółami od swojego pierwowzoru. Jednym z nich jest postać Quasimoda: w wersji scenicznej nie jest niemy. Dzięki temu grający go Garou mógł zaprezentować swoją niezwykłą barwę głosu. Najpiękniej się ona rozwija w spokojnych balladach, takich jak Le Pape des Fous (Papież Głupców). W tym krótkim utworze garbaty dzwonnik opowiada o swoim nieszczęsnym życiu i wyznaje miłość Esmeraldzie. W jego barwie głosu i zachowaniu czuć rozpacz. Mnie przyprawia o dreszcze. między operą a teatrem

3. Imaginaerum

Z Francji przenieśmy się do Finlandii. Imaginaerum to opowieść o starszym autorze piosenek, który jest przekonany, że jest dzieckiem. Tym razem to nie jest musical, tylko film muzyczny. Fabułę stworzył Tuomas Holopainen, założyciel grupy Nightwish. Jak można łatwo się domyślić, muzykę do filmu stworzył ten zespół. Album Imaginaerum, na którym znajdują się utwory filmowe, zawiera trzynaście ścieżek o różnym charakterze. Są tam utwory żywe i mocne brzmieniowo, a także spokojniejsze ballady. Jedną z nich jest Turn Loose the Mermaids. Zakochałam się w nim od pierwszego dźwięku. Dla mnie to jedna z najpiękniejszych piosenek zespołu Nightwish.

2. Upiór z opery

Jeden z najbardziej znanych na świecie musicali, Upiór w Operze, to dzieło Andrew Lloyd Webera (kompozytor) oraz Charlesa Harta i Richarda Stilgoe (libretto). Powstał w 1986 roku na podstawie powieści gotyckiej o tym samym tytule. Opowiada historię niezwykle utalentowanej śpiewaczki Chrstine oraz ukrywającego się za maską Upiora Opery. Mimo, że sztuka miała premierę ponad 30 lat temu, wciąż jest grana w londyńskim Her Majestry’s Theatre. Spektakl doczekał się także przeniesienia na ekran. W 2004 roku dokonał tego Joel Schumacher. Tym sposobem historia i muzyka mogły dotrzeć do szerszej publiczności. Dzisiaj jest to jeden z najbardziej znanych musicali na świecie. Trudno znaleźć też osobę, która by nie znała utworu tytułowego, The Phantom of the Opera. Poza obsadą teatralną i filmową można usłyszeć go w wielu innych wykonaniach, między innymi wspomnianego wyżej zespołu Nightwish, duetu Janusza Radka z Justyną Steczkowską (w wersji polskiej), Sarah Brightman z Antonio Banderasem czy grupy Iron Maiden.

1. Pamięć

Z innego musicalu Andrew Lloyd Webera zatytułowanego Koty najbardziej znany jest utwór Memory. Nie bez powodu zasługuje na tak dużą uwagę. Zaczyna się delikatnie, ale jest bardzo wymagający. Nie dość, że zaczyna się wysoko, to później wymaga także silnego, pewnego głosu. Jednak robi niesamowite wrażenie. Od delikatnej muzyki na początku rozwija się do orkiestrowej wersji, która dodaje rozmachu. Za każdym razem się wzruszam słuchając Memory. Posiada ona niepowtarzalne brzmienie, które trudno powtórzyć. Za każdym razem mam łzy w oczach. Najpiękniejszy utwór musicalowy, jaki kiedykolwiek słyszałam. między operą a teatrem

Zdjęcie w nagłówku pochodzi z portalu Unsplash.

Więcej od Muzycznej Listy:

Jak połączyć balet i lód?

Lost On You, czyli słów kilka o albumie LP

La La Land – jest się czym zachwycać?