Mam na imię…

Muzyka lubi opowiadać różne historie. Smutne, wesołe, romantyczne… Dlatego w tym miesiącu skupię się na opowieściach w utworach z imieniem w tytule, czyli ‚mam na imię’ czas zacząć!

Na początek historia dość rozpaczliwa w rockowym opakowaniu. Zawody miłosne odgrywają w niej istotną rolę. Poznajcie Człowieka. On nie ma imienia, na potrzeby tego tekstu nazwę go po prostu Człowiekiem. Pewnego razu Człowiek poznał Ruby. Ruby może być zarówno kobietą, jak mężczyzną. Nie ma to dużego znaczenia dla dalszej opowieści. Człowiek zakochał się  (prawdopodobnie) w Ruby. Jednak coś im nie wyszło, Człowiek nie chciał nic powiedzieć. Został niezbyt dobrym poetą (wniosek wyciągnięty ze słów piosenki, w tekście nie ma nic o poetach). Ostatecznie okazuje się, że Ruby go skrzywdził/a, świadomie lub nie. Koniec historii. mam na imię

O co mi chodzi?

Wyżej przytoczona opowieść powstała z mojej interpretacji piosenki Ruby zespołu Kaiser Chiefs. Jest to indie rockowy zespół, który zaczynał w garażu pod nazwą Parva. Pochodzi w Wielkiej Brytanii. W skład grupy wchodzi pięciu mężczyzn: Ricky Wilson (wokalista, gra także na tamburynie), Andrew White (‚Whitey’, gra na gitarze elektrycznej), Simon Rix (basista), Nick ‚Peanut’ Baines (do niego należą instrumenty klawiszowe) oraz Vijay Mistry (perkusista, od 2013 roku robi także chórki. Wcześniej robił to Nick Hodgson, którego Mistry zastąpił). Nazwę swoją zaczerpnęli do drużyny piłkarskiej Kaizer Chiefs Football Club z Republiki Południowej Afryki. Mają na swoim koncie siedem albumów, w tym jedną kompilację. Utwór, który jest tematem tego wpisu, znalazł się czwartym krążku Yours Truly, Angry Mob wydanym w 2007 roku.

Warto zajrzeć:

Artysta: Within Temptation

Duet polsko – holenderski

Pogdybajmy!