„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”

Dzisiaj trochę o pamięci…

Zbliża się 1 marca, a co za tym idzie – dzień Żołnierzy Wyklętych. Dzisiaj pragnę wam przybliżyć historię pewnej dziewczyny, która zginęła sześć dni przed swoją osiemnastką. Dlaczego? O tym dowiecie się za chwilę.

Zacznijmy od początku. 28 września 1928 w Gruszczewini, na Podlasiu, na świat przyszła druga córka Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Rodzice dali jej na imię Danuta.
Przeskoczmy kilka lat do przodu. W 1940 ojciec Danki został wywieziony do łagru. Tam dostał się do armii Andersa. W czerwcu 1943 zmarł w Teheranie. Ale to inna historia. Jeśli ktoś jest zainteresowany, niech sobie poczyta.
We wrześniu 1943 jej matka została zastrzelona przez Gestapo. Po tym wydarzeniu piętnastoletnia Danka i jej starsza siostra, Wiesława, dołączyły do Armii Krajowej jako sanitariuszki.
W czerwcu 1945 Danusia została aresztowana za współpracę podziemiem antykomunistycznym. Udało się jej uciec z pomocą jednego z oddziałów V Brygady Wileńskiej AK. I w ten sposób znalazła się w Wileńskiej AK. Przybrała pseudonim „Inka”.
Wiosną ’46 nawiązała znajomość z „Żelaznym” (Zdzisław Badocha), który później zginął zamordowany przez UB. Po jego śmierci Inka została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. Dziewczyna cieszyła się na tą wyprawę, bo w tamtejszym sierocińcu była jej młodsza siostra Irenka. Zatrzymała się u znajomych sióstr. Miejsce jej zatrzymania się zostało jednak zdradzone. Nad ranem Inka została aresztowana.
W areszcie w Gdańsku chciano, aby Danka zdradziła miejsce pobytu majora „Łupaszki”.Dziewczyna nic im  nie powiedziała, przez co była bita i poniżana. W końcu została skazana. Jako przyczynę podano, że wydała rozkaz zamordowania kilku ubeków, co było niedorzeczne, ponieważ:
1) była NIEPEŁNOLETNIA
2) była SANITARIUSZKĄ, więc nie mogła wydawać rozkazów
Inka została zamordowana 28 sierpnia, razem z Feliksem Selmanowiczem „Zagończyk”. Przed śmiercią zdążyła krzyknąć: „Niech żyje Polska! Niech żyje major „Łupaszko”!”.
Do 1989 propaganda uznawała ją za bandytkę.
A teraz przedstawiam wam utwór poświęcony Ince. Jest on dla mnie szczególnie ważny, bo to dzięki niemu zainteresowałam się historią Danuty Siedzikówny. Posłuchajcie:

 

  • Masz bardzo fajny blog, przyjemnie się go czyta, dlatego obserwuję i będę wpadać częściej 😀
    Liczę na to samo na passion-otaku.blogspot.com